poniedziałek, 29 czerwca 2015

Mini Pavlova

Nazwa deseru pochodzi od nazwiska rosyjskiej primabaleriny Anny Pawłowej. Podobno po raz pierwszy został przygotowany podczas pobytu tancerki w australijskim Perth w 1926 lub 1929 roku przez szefa kuchni hotelu Esplanade. Deser z bezy i bitej śmietany miał przypominać sukienki baletowe. O tym, że jest pyszny nie będę Was przekonywać. Spróbujcie sami. Zostawiam Was więc z Pavlovą, a sama ruszam w daleką podróż. Proszę Was bardzo o cierpliwość, bo w najbliższym czasie nie będę zbyt aktywna na blogu. Związane jest to z moją przeprowadzką na drugi koniec Polski. Jak tylko dokopię się do moich garnków i aparatu pojawi się nowy wpis. Obiecuję! Możecie się spodziewać paprykarzu szczecińskiego:) Pozdrawiam gorąco!




Składniki:
Bezy (około 8 sztuk):
6 białek (z żółtek możecie przygotować  krem angielski)
szczypta soli
300 g cukru pudru
3 łyżki mąki ziemniaczanej
odrobina ekstraktu z wanilii
2 łyżeczki octu winnego lub soku z cytryny

Krem:
500 ml śmietany kremówki
500 g serka mascarpone
1/2 szklanki cukru
Przygotowanie:
Bezy: Białka ubijamy ze szczyptą soli. Dodajemy po łyżce cukier puder, dalej ubijamy. Dodajemy mąkę, wanilię, ocet i delikatnie mieszamy.
Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Od szklanki lub miseczki odrysowujemy 8 kółek o średnicy około 10 cm, zachowując odstępy. Wykładamy na nie ubite białka. 
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni C. Wkładamy blaszkę z bezami i natychmiast zmniejszamy temperaturę w piekarniku do 150 stopni C. Pieczemy przez 30 minut. Wyłączamy piekarnik i trzymamy w nim bezy jeszcze przez kolejne 30 minut (nie otwieramy piekarnika). Po tym czasie wyjmujemy i studzimy.

Krem: Śmietanę ubijamy na sztywno, pod koniec miksowania dodajemy cukier. Do ubitej śmietany dodajemy stopniowo serek i na niewysokich obrotach miksera łączymy całość w krem o lekkiej konsystencji.
*Można usztywnić krem, dodając pod koniec miksowania śmietany 1 łyżkę żelatyny rozpuszczoną w 2-3 łyżkach wrzątku.

Krem nakładamy na bezy i dekorujemy owocami (maliny, borówki, truskawki, poziomki, agrest, porzeczki) i listkami mięty. Smacznego!








4 komentarze:

  1. Deser tak jak mi Gosia opisywała...mniam mniam:) Zaglądam tu, a tu przepis! Dziękuję, może się skuszę zrobić...Albo Gosia zrobi??? Życzę dalszych inspiracji kuchennych i powodzenia! Serdecznie pozdrawiam:) koleżanka Gosi - A.A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Deser polecam i pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  2. Swietny blog, naprawdę super się czyta Twoje teksty :) Posiadasz niezmiernie i niezaprzeczalnie wielki talent, naprawdę :) Rzadko kto umie tak dobrze redagowac teksty :) Cos czuje, ze niedlugo ten Twoj blog stanie się o wiele bardziej znany :) W sumie zaslugujesz na to już od dawna :) Pozdrawiam cieplutko w te chłodne wieczory

    OdpowiedzUsuń
  3. Dajnie to wygląda..muszę wypróbować!

    OdpowiedzUsuń